|
Często aktualizowana baza dowcipów - strona 2 wstecz<< >>dalejCo powinieneś dać mężczyźnie, który ma wszystko? - Kobietę, która pokazałaby mu, co z tym zrobić.
Siostra katechetka na lekcji religii pyta swoich uczniów: - Kochane dzieci, kto wie, co to jest, ma cztery łapki, rudą kitkę, długi puszysty rudy ogonek, mieszka w lesie i je orzeszki? Zgłasza się Jasiu: - Na % jest to wiewiórka, ale znając siostrę, to pewnie Pan Jezus...
Mówi baca do żony: - Pamiętasz tą Symborską co była u nas miesiąc temu? - Jakoś nie pamiętam. - To ta chuda i chorowita. - A ta Symborska! - Właśnie napisała że dostała Nobla. - Nie wiem co to takiego ale napisz jej, że najlepsze na to jest wywar z pokrzyw.
W restauracji gość zamawia żurek, bigos i dwie bułki. - Panie starszy - krzyczy do kelnera - przecież te bułki są mokre! - Co ja na to poradzę? Gdy człowiek niesie w jednej ręce talerz z zupą, w drugiej ręce talerz z bigosem, a bułki pod pachami - to ma prawo się pocić!
W -tą rocznicę ślubu baca postanowił wziąć Marynę do Zakopanego i chodzić z nią po sklepach, aż sobie coś upatrzy i wtedy jej to kupi. Pojechali więc do Zakopca, chodzą po sklepach, chodzą, aż w jednym sklepie Maryna mówi: - Kup mi proszę te śliczne koronkowe majteczki. Proszę cię bardzo! Na to baca tak patrzy na swą Marynę i mówi: - Maryś, tyłek masz jak kombajn i ty chcesz te koronkowe majteczki? Maryna się obraziła, wrócili do domu i nagle w nocy bacy zebrało się na amory i mówi: - Może by my se tak raz... Ale obrażona Maryna mu na to: - Dla jednej lichej słomki to całego kombajnu nie chce mi się uruchamiać.
Rok . Trzy krokodyle: Pierwszy: Pamiętacie jak byliśmy koloru zielonego? Drugi: A pamiętacie, że umieliśmy pływać? Trzeci: Dość tych wspomnień. Lecimy zbierać miód...
Siedzi kruk na gałęzi, uważnie się ogląda: - Jedno skrzydło czarne, drugie skrzydło czarne, o cholera, wyglądam jak batman.
Jeśli mąż wysiada, żeby otworzyć drzwiczki od samochodu swojej żonie, to są dwie możliwości: - albo to jest nowy samochód, - albo to jest nowa żona.
Blondynki przechodziły test na inteligencję. Każda z nich otrzymała stalowy sześcian, w którego ściankach wycięto otwory o kształcie koła, kwadratu, trójkąta. W otwory te miały wrzucić klocki o tych samych kształtach. Po podsumowaniu wyników sporządzono raport: Wszystkie panie wykonały test celująco. Pięć procent zdających wykazało się przy tym niepospolitą inteligencją, dziewięćdziesiąt pięć procent niepospolitą siłą.
Przychodzi do spowiedzi mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił małolatę. Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie ona Ciebie, mój synu, sprowokowała? - Tak, proszę księdza. - Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. Przychodzi drugi mężczyzna i mówi księdzu, ze zgwałcił staruszkę. Ksiądz wyrozumiale: - Pewnie to był jej ostatni raz w życiu, więc zrobiłeś dobry uczynek... - Tak, proszę księdza. - Odmów dziesięć zdrowasiek i masz rozgrzeszenie. Przychodzi trzeci mężczyzna i mówi księdzu, że zgwałcił księdza z sąsiedniej parafii. Ksiądz uderzając pięścią w konfesjonał: - Tu jest twoja parafia! Tu jest twój ksiądz!
- O! Masztalski jak dobrze, że Cię spotykam! Jak Ci leci? - Ożeniłem się. - A jaką masz babę? - Anioł nie kobieta. - To masz szczęście, bo moja jeszcze żyje.
Dlaczego w kościele w Wąchocku wykopano metrowy dół pod dzwonnica? - Bo sznur był za długi...
Dlaczego grudnia w TV niebyło na dobranoc pszczółki Mai? - Bo nieznaleźli tak małego munduru. FaNTAzJa');
Baca siedzi na konarze i piłuje go przy pniu. Drogą szedł turysta: - Baco uważajcie, bo spadniecie! Po chwili słychać trzask i baca spada z drzewa. Przerażony baca drze się: - Psia jucha! Prorok jaki, czy co !?!
Jak się nazywa osoba, która wyjeżdża do pracy na zachód? - Westman. - A wyjeżdżająca na wschód? - Ostman. - A gdy pracuje w kraju? - Tuman.
Przychodzi załamany facet do baru i zamawia potrójną whisky. Barman mu nalewa i mówi: - Panie, to jest mocny drink. Ma pan jakieś kłopoty? Facet wypija i mówi: - Przyszedłem do domu i zastałem żonę w łóżku z moim najlepszym przyjacielem. - O kurde... - mówi barman - ma pan następnego drinka na koszt firmy. Facet wypija, a barman się go pyta: - I co pan zrobił? - Podszedłem do zony, popatrzyłem jej prosto w oczy, kazałem jej się spakować i wyp*.* z mojego domu. - No, to chyba oczywiste - mówi barman - ale co z pańskim przyjacielem? - Podszedłem do niego, popatrzyłem mu prosto w oczy i powiedziałem: niedobry piesek...
Ojciec sprawdza czego syn nauczył się w szkole. - No proszę, zastanów się dobrze. Miałeś dziesięć jabłek, zjadłeś dwa, ile Ci zostało? - Nie wiem, my w szkole liczyliśmy na śliwkach.
Jak nazywa się mały rosyjski chłopiec? - Mikrusek jan');
|